Dom Anastazji

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Dom Anastazji

Pisanie by Mistrz Gry on Wto Wrz 25, 2018 8:17 pm

[align=center][/align]
[align=justify]  Żeliwne, czarne ogrodzenie o wysokości mniej więcej półtora metra oddziela od reszty miasta pokaźnej wielkości trawnik. Do domu prowadzi kamienista ścieżka, po obydwu stronach ograniczona niskimi żywopłotami. Bardzo rzadko ktokolwiek je ścina, więc rosną prawie dziko. Sam ogród jest raczej skromny, poza ubogimi rzędami kwiatów przy ścianie domu, znajduje się tutaj tylko kilka drzew i iglaków porozsadzanych przy płotach. Pozostawione konie mają mnóstwo trawy do wypasu i równie dużo miejsca, by rozpędzać się do galopu, mogą także chować się w specjalnie do tego przygotowanej, drewnianej szopie.
  Na samym środku działki stoi prosty, dwupiętrowy dom z ciemną dachówką, cały wymalowany na biało. Zaczyna się trzema schodkami i mocnymi drzwiami, które niemal zawsze pozostają zamknięte. Dom z zewnątrz wygląda na zadbany, ale wiecznie pusty. Pusty ogród, minimalistyczne wykończenie i szyby wypolerowane na wysoki połysk mogą sprawiać wrażenie zimnej, odpychającej atmosfery.
[/align]

[align=center]
[/align]

[align=justify]  Wnętrze domu to naturalnie tajemnica właścicielki i nielicznych osób, które ugościła. Anielica nawet zimą nie pali w piecu, nie czuje potrzeby nagrzewania domu, dlatego zazwyczaj wieje tutaj chłodem. W lecie, dzięki grubym murom z cegły, ciepło w środku jest mniej męczące niż na dworze. Całość utrzymana przeważnie w białej tonacji daje odczucie sterylności, białe ściany i parkiety ułożone z różnych odcieni jasnych deseczek ładnie się z sobą komponują. Meble, jeśli nie wymalowano ich na kolor biały, również wykonano przeważnie z jasnego drewna. Zaraz przy wejściu znajduje się komoda na buty i drobiazgi, lustro i wieszaki na ubrania. W dalszej części korytarza znajdują się kolejne szafeczki z najpotrzebniejszymi rzeczami, a na końcu kręte schody - w górę i w dół.
  Pierwsze drzwi na lewo prowadzą do kuchni. Szafki wypełnione są różnorodną zastawą, także tą srebrną i kryształową, lecz jedynie niewielka część z niej jest używana, w dodatku bardzo rzadko, podobnie, jak ma to miejsce w przypadku stołu. Ten, by nie pozostawał wiecznie pusty, przyozdobiono półmiskiem z owocami. Krzeseł przy nim jest zdecydowanie zbyt wiele. W rogu pomieszczenia stoi doniczka ze sporą rośliną.
  Naprzeciw kuchni znajduje się salon, kanapa i fotel pozostają ustawione przy drewnianym stole, w rogu mniejszy, kawowy, z osobnym fotelem. Siedząc w tym pojedynczym można mieć przyjemny wgląd na kominek. Szafka za drzwiami skrywa kilka koców i poduszek. Pod stołem rozciągnięto puchaty dywan w biało-czarne wzory.
  Drugie drzwi po lewej to naturalnie łazienka, duża, porcelanowa wanna, kilka szafek i krzesełko, gdyby ktoś go potrzebował. Duże lustro wiszące niemal na całą wysokość fragmentu ściany. W jednej z szuflad znajdują się bandaże i środki do opatrywania ran, w reszcie ręczniki, mydła, szmatki.
  Ostatnie pomieszczenie na piętrze można nazwać zielarskim. Na szafkach stoją doniczki z różnymi roślinami. Znaleźć tutaj można odpowiedni sprzęt do wyciągania z roślin wszystkiego, co najlepsze, kilka książek botanicznych i tych z przepisami na lekarstwa, wiele szklanych buteleczek i fiolek na syropy, napary, eliksiry, kilka metalowych puszek na maści, w większości pustych - najwyraźniej nie było czasu na przyrządzenie odpowiednich substancji. Z pokoju można wyjść do szklarni - maleńkiej dobudówki ze szkła wprawionego w drewniany stelaż. Na stolikach stoją doniczki z tymi roślinami, które źle znosiły niewielką ilość światła w domu.[/align]


[align=center][/align]

[align=justify]  Korytarz pierwszego piętra bardzo podobny jest do tego z parteru, różni się tylko brakiem szafek po bokach i obecnością komody z kilkoma kwiatami pod oknem na końcu korytarza. Nad schodami znajduje się wyjście na strych, jest jednak skrzętnie zamknięte i zdradza je tylko wąska szczelina pomiędzy deskami. Nie ma drabiny. A przynajmniej nie na widoku, jakby właścicielka celowo chciała uniemożliwić wejście wyżej.
  Pierwsze drzwi na prawo od schodów to sypialnia, nie za duża, nie za mała, ze sporym i miękkim łóżkiem wypełnionym warstwami białej pościeli i kilkoma sporymi poduszkami. Małe szafeczki noce z potrzebnymi drobiazgami i duże okno, przez które o poranku wpadają trele ptactwa. Podłoga wyłożona mięciutkim dywanem wygłusza natrętne kroki. Prawda jest taka, że anielica rzadko tutaj sypia, być może to właśnie powód idealnego stanu pomieszczenia. Z sypialni przejść można do dwóch małych pomieszczeń połączonych z sobą - jedno spełnia rolę garderoby, drugie miejsca na broń i sprzęt jeździecki. Na specjalnych wieszakach, haczykach i stojaczkach znajdują się nie tylko szable i noże, ale i pistolety, a także siodła czy ogłowia. Choć całość zdaje się być idealna do patrzenia, nie służy tylko uciesze oka, a może być regularnie używana.
  Pomieszczenie dalej można nazwać zapasową sypialnią, ale i najbardziej bezużytecznym pokojem w całym domu - to było oczywiste, że żaden z gości nie korzystał z pomieszczenia. Oprócz łóżka i szafki nocnej, w rogu stoi doniczka z rośliną, sekretarzyk i krzesło.
  Pokój naprzeciwko służy przeważnie do całej "brudnej roboty". Czyszczenie, szlifowanie i ostrzenie mieczy, przepychanie zatkanych luf, czy konserwowanie sprzętu do jazdy konnej - to wszystko dzieje się tu. Obszerne biurko postawione pod oknem dającym wiele światła gwarantuje komfort pracy. W szafkach znajdują się potrzebne środki do pielęgnacji, odpowiednie szczotki i szmatki.
  Ostatnie z pomieszczeń nie ma jednego, konkretnego przeznaczenia. Na regale stoi kilka książek, niezbyt ważnych, trochę papieru, kałamarze i pióra do pisania. Duży stół, krzesło, mniejszy stolik i fotel. Przy odrobinie chęci można ciekawie wykorzystać wnętrze, które - utrzymane w wyjątkowo ciemnej, jak na resztę domu, kolorystyce - sprawia wrażenie ciszy, spokoju i odosobnienia.
[/align]

[align=center][/align]

[align=justify]  Jeśli chodzi zaś o podziemia domu, do których prowadzą kolejne kręcone schody, nie są zbyt pokaźne. Nieduża piwnica pozbawiona jakichkolwiek okien. Kilka regałów, na których stoją puste słoiki (właścicielka nie miała jeszcze ochoty na wykazanie się jako gospodyni). Gdzieś w kącie leżą przypadkowe deski i drabina, jakieś skrzynki, trochę narzędzi, ogólny bałagan. Widać, że rzadko tutaj ktokolwiek schodzi, sama właścicielka traktuje piwnicę jak szufladę ze wszystkim, co niepotrzebne.

  Drozd w szopie pozostawił swój płaszcz i sprzęt Ciapka, w domu słownik łaciński, bestiariusz i znaleziony miecz.
[/align]
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 198
Join date : 24/09/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Anastazji

Pisanie by Vivian Morttimer on Wto Paź 16, 2018 5:52 pm

Nieznacznie irytowała ją odległość, a jeszcze bardziej fakt, że dom może być pusty, a ich wyprawa to trochę kursowanie bez celu.
Właściwie to dziwiła się, jak można mieć problemy z odnalezieniem, najprawdopodobniej, jedynej rudej istoty w całym mieście? Nosz kurwa... przecież to nie Medvar, to zadupie leśne liczące najwyżej dwudziestu Kowalskich. Tak swoją drogą On i szczurek powinni być na okładce magazynu osobliwości.
Zatrzymała się przy płocie, dokładnie rejestrując to co rozciągało się za nim. Szybko odnalazła pewne braki, które szybko chciała potwierdzić. Przeskoczyła przez ogrodzenie, niepewnie przechadzając się po ogrodzie. Wyglądało to tak, jakby spodziewała się ... ataku? W końcu wyprostowała się, przenosząc wzrok na towarzyszy
-Oho... widzę, że ktoś podprowadził Łysemu konia... - stwierdziła, ponownie pokonując ogrodzenie.
avatar
Vivian Morttimer

Liczba postów : 46
Join date : 14/10/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Anastazji

Pisanie by Cyrus Vaymore on Wto Paź 16, 2018 10:26 pm

  Szedł obok Vivian, uważnie przyglądając się mijanym okolicom. Choć w zasadzie nie było tego po nim widać, ot patrzył, biegał oczyma w dość chaotyczny sposób niczym zaaferowany szczeniak i wątpliwe mogło się zdawać, czy w ogóle zauważa, na co patrzy. Parę razy miał ochotę rzucić tradycyjnym pytaniem każdego członka wędrówki grupowej, a jednak zrezygnował. Jakoś tak... nie chciał drażnić Vivian, która i tak wyglądała na poważnie przejętą. Cóż, nie znał gości, więc ciężko mu było powiedzieć, co sam o tym myśli, ale skoro dla niej było ważne, to należało się postarać.
  Obrzucił uważnym wzrokiem płot i budynek za nim. Kiedy Vivian znalazła się na terenie posesji, Kuguar stanął na czatach, czujnie lustrując otoczenie zarówno wzrokiem, co i uszyma. W każdej chwili gotów był sięgnąć po tę czy inną broń.
  — Na pewno nie ja — rzucił żartobliwie, po czym obejrzał się na nią. — A może po prostu gdzieś pojechał? — Pauza. — W każdym razie... Możemy sprawdzić, ale wątpię, żeby był w środku.

_________________
Jeśli plan A nie działa, alfabet ma jeszcze 25 innych liter.
Spokojnie.
avatar
Cyrus Vaymore

Karta Postaci
Liczba postów : 35
Join date : 24/09/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Anastazji

Pisanie by Beatrice G. on Sro Paź 17, 2018 12:09 pm

Szła tuż za dwójką swych nowych towarzyszy, których imion niestety nawet nie znała. Gdy w końcu znaleźli się pod płotem posiadłości, dziewczyna stanęła przy czuwającym Kuguarze, patrząc na to, co robiła Vivian.
-...Czy wkradanie się do czyjegoś domu to dobry pomysł?- Mruknęła bez entuzjazmu w głosie, poprawiając torbę na ramieniu. Według niej to było jak proszenie się o wpierdol. Popatrzyła pytająco na Cyrusa, a potem na Viv, która właśnie ponownie przeskakiwała ogrodzenie. -Jaki w ogóle macie plan? Chcecie tam po prostu wejść?- Przypomniały jej się pułapki w ogrodzie Emrysa i pomyślała, że bieganie po czyimś podwórku bez przyzwolenia to kiepski plan.

avatar
Beatrice G.

Liczba postów : 29
Join date : 11/10/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Anastazji

Pisanie by Vivian Morttimer on Pią Paź 19, 2018 8:23 pm

Vivian się zaśmiała, gdy Kuguś się żartobliwie uniewinnił, zaraz na jej usta wpełzł złośliwy, kpiący uśmiech
-Tsa... pojechał... - mruknęła, widocznie rozbawiona. Bursztynowe tęczówki zaraz przeniosły się na Beatrice, która.... dalej była Beatrice
-Oh, niuniaa, nie panikuj tak, nie takie rzeczy w życiu robiłam... - Morttimer machnęła lekceważąco ręką, którą zaraz zmierzwiła swoje włosy. Ponownie spojrzała na Kuguara
-Nee, chyba ich nie ma... -stwierdziła z przekąsem, zaraz uśmiechając się zaczepnie - twoja obsesja zamków musi poczekać.. - delikatnie szturchnęła Cyrusa, ruszając przed siebie.
-Dawno nikt tu nie był... - stwierdziła, kucając przy bramie, tym samym delikatnie przejeżdżając dłonią po ziemi - Albo kłopoty, albo twoja bratnia dusza - zerknęła na Cyrusa, powoli wstając. Otrzepała dłonie, które wsunęła do kieszeni. Chciała oszacować ile czasu im pozostało, aczkolwiek było to na tyle nieciekawe, że wolała chyba tego nie robić. Tak zwana cisza przed burzą nie zachęcała właściwie niczym.
-Pierdole, żeby w zapyziałej dziurze, nie można było znaleźć jednego rudego łba... - prychnęła, widocznie niezadowolona ze stanu rzeczy.
avatar
Vivian Morttimer

Liczba postów : 46
Join date : 14/10/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Anastazji

Pisanie by Cyrus Vaymore on Sob Paź 20, 2018 10:53 pm

Kuguar oparł się plecami o mur i wsunął ręce do kieszeni. Słysząc pytanie, uśmiechnął się szeroko i zerknął na Beat.
- To jest wyczepisty pomysł - odparł, by zaraz przenieść wzrok na Vivian. Prychnął z rozbawieniem. - No co… na tyłku po betonie też można jechać… - Pauza, zerknął na Beatrycze, a potem za ogrodzenie, przechodząc wzdłuż niego parę kroków. Przesunął palcami po metalu pokrytym śniedzią i rdzą. - Chyba rzadko kiedy ktokolwiek tu jest, nie tylko teraz… - mruknął. - Chooociaaż… Nie jest to bardziej zapadłe od reszty tej dziury. - Pauza. - O ne… - Obejrzał się na Viv i uśmiechnął zaczepnie. - Dostanę delirki i co wtedy?
Podążył za nią do bramy, rzucając na nią okiem. Z głupa frant złapał za klamkę, ale jednak było zamknięte.
- Wieesz, jedno nie wyklucza drugiego - odparł. - Aczkoolwiek - przeciągnął się, prostując ręce do góry - jak to tam szło? Po nitce do szpulki? Takie bratnie duszyczki zostawiają ich sporo. - Podszedł do niej i zmierzwił jej włosy. - Kwiatuszku, nie pierdol, tylko wysil mózgownicę - rzucił żartobliwie. - Kogo on jeszcze znał? … Ewentualnie… - Zerknął na Baetrice. - Możemy zaczekać na Szczurka w jego domu...

_________________
Jeśli plan A nie działa, alfabet ma jeszcze 25 innych liter.
Spokojnie.
avatar
Cyrus Vaymore

Karta Postaci
Liczba postów : 35
Join date : 24/09/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Anastazji

Pisanie by Mistrz Gry on Nie Paź 21, 2018 10:46 pm

  Kiedy trójka niedoszłych włamywaczy rozprawiała sobie pod parcelą, do ich uszu dotarł szmer. Szybki i urywany, jakby wiele obiektów uderzało o zeschłą trawę, każdy po kolei i coraz... bliżej.
  Ktoś biegł w ich stronę, ewidentnie wzdłuż ogrodzenia, kierując się do ulicy. Wkrótce też dostrzegli mężczyznę z naciągniętym brunatnym kapturem i tak samo burym ogonem wystającym mu spod palta. Wypadł zza rogu i prawie wpakował się w Beatrice, dosłownie w podskokach zatrzymując się tuż przy dziewczynie.
  — Ahm... — mruknął niezadowolony i odsunął się od zmiennokształtnej. Rzucił im wszystkim nieprzychylne spojrzenie, po czym skręcił, chcąc się możliwie szybko, acz spokojnie oddalić.
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 198
Join date : 24/09/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Anastazji

Pisanie by Beatrice G. on Pon Paź 22, 2018 4:22 pm

Beat westchnęła, nie podobała jej się perspektywa wchodzenia do czyjegoś domu, ale nie protestowała.
-No jak wolicie…-Powiedziała cicho, raczej do siebie, niż do nich.
Wpatrzyła się w bramę posiadłości, przysłuchując się intensywnej rozmowie tamtej dwójki. Miała już przed oczami wizję siebie przeskakującej przez ogrodzenie,i zastanawiała się właśniej jak przeskoczyć je tak, żeby się przy okazji nie zabić, gdy Kuguar zaproponował zaczekanie w domu Emrysa.
-Eh, to nie brzmi jak dobry pomysł… Znaczy się, możemy ale… -Wzruszyła ramionami. -Emrys nie jest zbyt towarzyski. Jego reakcja może nie być za przyjem- Nie dokończyła, bo obcy, który nagle wyłonił się zza budynku, postanowił na nią wpaść. A właściwie prawie wpaść, bo ostatecznie do kolizji nie doszło, chociaż Beat zdążyła już cofnąć się odruchowo o krok.
-Co…- Nawet nie zdążyła skomentować zdarzenia, bo zakapturzony typ ruszył od razu w dalszą drogę. Beat podążyła za nim spojrzeniem, marszcząc brwi, po czym spojrzała znów na dwójkę towarzyszy. Obcemu nie poświęciła więcej uwagi, bo ulicą ma prawo chodzić każdy, a to, że nie patrzy, gdzie idzie, to już inna sprawa.
-O czym to ja… A, tak… Emrys. No, chodzi o to, że nie wiem, jak bardzo was zna… I czy nie będzie chciał was stamtąd wywalić…- Podrapała się po głowie z pewną konsternacją wymalowaną na twarzy. -Ale w ostateczności możemy tam w sumie poczekać. Tylko nie wiem, kiedy wróci.- Przez myśl przemknęła jej myśl, że właściwie nie wiadomo nawet, CZY wróci, ale szybko ją odgoniła, bo perspektywa stracenia jedynego oparcia na tym zadupiu nie należała do najmilszych.


avatar
Beatrice G.

Liczba postów : 29
Join date : 11/10/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Anastazji

Pisanie by Vivian Morttimer on Pon Paź 22, 2018 6:26 pm

-Ona ma rację, Szczurek to raczej ostatnia deska ratunku... - mruknęła, nieznacznie się krzywiąc. Bursztynowe tęczówki zaraz odszukały Kuguara - Poza tym, ja Ci zaraz ruszę mózgownicą, skoroś taki mą... - urwała, widząc nieznajomą sylwetkę, która prawie co nie wpakowała się na Beatrice. Morttimer instynktownie się spięła, aczkolwiek nieznajomy najwidoczniej planował odwrót, nie wchodząc im w paradę.
Morttimer zerknęła na Kuguara - Patrz, ruszam mózgownicą.. - rzuciła lekko, sprawnie robiąc kilka kroków w kierunku nieznajomego, stając do niego bokiem.
Wyciągnęła pistolet, szybko nakierowując go w kierunku hybrydy. Ani przez moment się nie wahała, podczas oddawania strzału, jak gdyby przychodziło jej to zupełnie naturalnie. Rozległ się przeraźliwy huk, kula trafiła kotołaka w udo, powalając go na ziemię.
-Idealnie.. - mruknęła cicho, chowając skałkowca. W końcu nie chciała go zabić, chciała by im przypadkiem nie uciekł. Wprawdzie mogłaby go po prostu zatrzymać, aczkolwiek Vivian raczej nie praktykowała takich zagrań. Zresztą ona zazwyczaj pierw strzelała, a później zadawała pytania.
Pośpiesznym krokiem ruszyła w kierunku swojej zdobyczy
-Aaaah, dzidzia... durnia to z kogoś ja, a nie ktoś ze mnie. - zaśmiała się kpiąco, zaraz się krzywiąc
- Gadaj co wiesz, albo kolejną kulkę otrzymasz między oczy... - syknęła, wyciągając drugi pistolet. Umyślnie nie skonkretyzowała pytania, a nóż widelec ten ma coś na sumieniu, co mogłoby narobić mu kłopotów u niewłaściwych ludzi - liczę do trzech.. jeden... dwa... - mógł usłyszeć, jak kobieta odbezpiecza broń.
avatar
Vivian Morttimer

Liczba postów : 46
Join date : 14/10/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Anastazji

Pisanie by Beatrice G. on Pon Paź 22, 2018 8:25 pm

Beat mruknęła potwierdzająco na słowa Vivian - tak, wizyta w domu Emrysa to definitywnie była ostatnia deska ratunku. Nadal zastanawiała się, po co go właściwie szukali, i chyba nawet chciała się o to spytać, bo odwróciła się w stronę kobiety… Ale nie zdążyła.
Bam, huk wystrzału rozlał się po okolicy, dziewczyna odskoczyła, z jej gardła wyrwał się krótki krzyk, jak gdyby to w nią trafiono, a nie w dziwnego… Stwora. Na jej nieszczęście pod jej nogi wplątał się jakiś większy kamień, i jej odruchowy skok w tył skończył się niezbyt majestatycznym spotkaniem z glebą.
Stęknęła i uniosła się szybko na łokciach, wpatrując się w strzelającą szeroko otwartymi oczami.
-Co ty kurwa robisz???-Krzyknęła, chyba znów zaczynało być z nią coś nie tak, bo wyglądała jak ktoś, kto właśnie spojrzał śmierci prosto w twarz. Wstała, otrzepując nerwowo spodnie, jednocześnie cały czas wodząc po sylwetce kobiety wzrokiem. Zacisnęła mocniej zęby, definitywnie znów było z nią gorzej, bo jej oczy nabrały tego znanego już Cyrusowi wyrazu.
-O huj…- Stęknęła cicho takim tonem, jakby zrobiło jej się niedobrze, słysząc odliczanie, zamknęła oczy i odwróciła najpierw tylko głowę, a potem całe ciało od widowiska. Jej ręce właściwie instynktownie powędrowały do uszu, zakrywając je.
Nie chciała tego oglądać, czy słyszeć.
avatar
Beatrice G.

Liczba postów : 29
Join date : 11/10/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Anastazji

Pisanie by Cyrus Vaymore on Pon Paź 22, 2018 10:17 pm

  Nie wyglądał na przejętego faktem, że jego genialny pomysł okazał się nie aż tak genialny jak zakładał. Cóż, nie pierwszy raz i nie ostatni na pewno. Z nieskrywaną ciekawością wysłuchał strzępów informacji o niejakim Emrysie Szczurku, by zaraz przenieść wzrok na poruszającą się sylwetkę, ułamek sekundy przed tym, jak ów dotarła do Beatrice. Niezauważalny wręcz ruch mięśni ramion subtelnie zasugerował, że i Cyrus nie miał zamiaru zignorować obecności hybrydy, aczkolwiek na jego twarzy pojawił się nonszalancki wyraz, jakby chciał zapytać znajomego "a ty tu skąd".
  Zerknął na Vivian z pewnym rozbawieniem, słysząc, jak łapie go za słowa. Rozbawienie to wcale nie zniknęło, kiedy kobieta oddała strzał.
  — Z taakiej odległości to każdy potrafi — uśmiechnął się bezczelnie. Jako że ich nowa zdobycz była chwilowo trochę unieruchomiona, wsunął ręce do kieszeni kurtki i przeniósł wzrok na kruczowłosą. — Trixi?... — mruknął cicho, lekko przechylając głowę na bok. Stwierdziwszy, że Beat nie zamierza wymiotować, skierował się do bełkoczącej na chodniku hybrydy. — Eej, miałeś odpowiadać na pytania, pamiętasz? — Szturchnął go butem, a brzmiał tak, jakby właśnie przypominał mu o stygnącym w kuchni budyniu. Odsunął się o krok, by przypadkiem coś go nie ochlapało.

_________________
Jeśli plan A nie działa, alfabet ma jeszcze 25 innych liter.
Spokojnie.
avatar
Cyrus Vaymore

Karta Postaci
Liczba postów : 35
Join date : 24/09/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Anastazji

Pisanie by Mistrz Gry on Pon Paź 22, 2018 10:38 pm

  Nic im nie zrobił, prawda? No nic, nic a nic, kompletnie, nawet się do nich nie odezwał. Czy to miejsce naprawdę stoczyło się aż tak, że za brak kultury próbują człowieka zastrzelić? I to w plecy? No... prawie w plecy.
  Tylko ucho zdążyło mu drgnąć pod kapturem, nim upadł na ziemię, zwijając się z bólu i przyciskając dłonie do swego uda, skąd szybko zaczęły wyciekać ciemne strugi krwi.
  — Aaarhhhghh... C-csoo... — chciał warknąć, ale na moment odebrało mu mowę. Nie koniecznie nawet skontaktował, że jego pytanie właśnie padło z cudzych ust. Odetchnął ciężko, uwalniając zęby z bolesnego już zacisku. — Na pewno ci wtedy phowiem... — prychnął ze złością, aczkolwiek dało się tam wychwycić nutę strachu. O tak, zaczął doń dochodzić tragizm sytuacji. — Kurwa... — skomentował słowa mężczyzny, tylko na moment rzucając mu spojrzenie, bo kobieta zaczęła odliczać. Uniósł jedną dłoń, umazaną we krwi i trzęsącą się jak u paralityka. — Czekhaj... J-jak mnhje zabijesz, nie zarhobisz... — Zacisnął pomarańczowe ślepia, próbując uspokoić oddech. — Jest taka... robótka. Nadasz się lepiej, niż tamci ghamonie... — Poruszył jeszcze ustami, aczkolwiek nie wydobył się z nich żaden dźwięk, zaś pan Vaymore mógł z łatwością odgadnąć, że nie byłyby to zbyt cenzuralne słowa. Zerknął na nią ponownie. — Czego chcesz?...
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 198
Join date : 24/09/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Anastazji

Pisanie by Vivian Morttimer on Pon Paź 22, 2018 10:50 pm

-Becia, ty nie bądź taka miętka! - zawołała w kierunku Beatrice, widocznie bagatelizując jej reakcję. Bursztynowe tęczówki śledziły uważnie jej zdobycz, zaś uszy to co ów zdobycz mówiła. A trzeba było przyznać, że coś ciekawego jednak miał do powiedzenia.
-Ojeeej.... - zachichotała z niejakim rozczuleniem - a skąd mam wiedzieć, że to nie ściema, hmmm? - burknęła, przyciskając butem jego ranę, którą pewnie słoniły jego ręce(może też noga xD).
-Koteczku... ja bardzo nie lubię, jak ktoś mi kłami, wieeesz?- oświadczyła przesłodzonym tonem, aby to kolejny raz docisnąć krwawiącą ranę.
-Kuguś, nie kop mojego kota - burknęła z niejakim wyrzutem - to moje zwierzątko, z nim trzeba czulę, nie? -z jej ust wydobył się chichot - On ma racje, jak go zabije to nic nam nie powie... ale jak przestrzelę mu drugą nogę, to może mu się język szybciej rozplączę, jak sądzisz? - zagaiła do Cyrusa.
-Baldzo boli, kotecku? Powiesz dla pańci cóż to za zarobek, hmm? -wymruczała czulę, obserwując hybrydę.
avatar
Vivian Morttimer

Liczba postów : 46
Join date : 14/10/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Anastazji

Pisanie by Beatrice G. on Wto Paź 23, 2018 11:12 am

Miękka? Kurwa, gdzie ona trafiła, że zwykłe zasady moralne były uznawane za “miękkość”?
Nie usłyszała wystrzału, to też powoli zabrała ręce z uszu, jednakże sytuacja tam z przodu nie przedstawiała się zbyt miło… Powinna zareagować? Ale co, jeśli wtedy sama zostanie celem?
-Chryste, nie chcuuuHhhhg.-Wymamrotała coś pod nosem, gdy - kiedy otworzyła oczy - zobaczyła Vivian deptającą po ranie kota. To nawet nie chodziło o to, że było jej niedobrze, bo to nie była prawda, tylko… No, po prostu była przestraszona. Zrobiła krok czy dwa do tyłu, i chciała chyba sobie iść, ale z drugiej strony świadomość, że jeśli nie zareaguje, to kotowaty najprawdopodobniej umrze, odrobinę przechyliła szalę na korzyść zostania i próby dialogu. Nie chciała potem sobie niczego wyrzucać, a była pewna, że tak by się stało, jeśli nic nie zrobi.
Wzięła odrobinę głębszy wdech, usiłując znaleźć w sobie jakąś odwagę.
-Weźźź… Weź go zostaw, nic ci nie zrobił.-Wydusiła z siebie, jednocześnie uciekając wzrokiem od widoku krwi i broni. Objęła się ramionami, usiłując zachować pozory względnej vitrumowskiej “normalności”, chociaż oczywiste było, że najchętniej teraz by zniknęła.
avatar
Beatrice G.

Liczba postów : 29
Join date : 11/10/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Anastazji

Pisanie by Cyrus Vaymore on Wto Paź 23, 2018 3:13 pm

  Cyrus skrzyżował ręce na piersi i nieznacznie uniósł brwi z podziwem. Nowiny o pieniądzach brzmiały bardzo przyjemnie i obiecująco.
  Skrzywił się nieco w ten dziecinny, naburmuszony sposób, słysząc zakaz Vivian. No jak to tak.
  — Ale kotek się brzydko wyraża — miauknął na swoje usprawiedliwienie, zaraz uśmiechając się przymilnie. — A jak wyjdzie, że kłami, to mogę ja go przygarnąć? — Pauza, przeniósł wzrok na hybrydę i uśmiechnął się szelmowsko, splatając ręce za plecami i nachylając się w jego stronę. — Przepraszam bardzo, nie dosłyszałem... — Zerknął na Viv. — Dobra myśl... To ewidentnie działa. — Odstąpił o krok i powoli zatoczył kółko wokół nich, słuchając, co ten ewentualnie ma do powiedzenia. Wtem spojrzenie Vaymora złowiło ruch, który ewidentnie nie był spowodowany dramatyzowaniem ich kotka, a czymś znacznie bardziej konstruktywnym. Wziął świstek papieru z jego ręki i rozłożył ostentacyjnie, skanując wzrokiem. — Bazgroł — skomentował bez widocznego zainteresowania, po czym zerknął na Vivian. — Mówi ci to coś, Kwiatuszku? — Postukał lekko wierzchem paznokcia w pieczęć w rogu kartki. Kątem oka zerknął na Beatrice, by zaraz odwrócić się do niej. — Ale mógł — zapewnił. — Mama ci nie mówiła, że lepiej zapobiegać niż leczyć? — dodał miłym tonem, zaraz wracając wzrokiem do kotołaka. — Do czego nam kotek będzie potrzebnyy?

_________________
Jeśli plan A nie działa, alfabet ma jeszcze 25 innych liter.
Spokojnie.
avatar
Cyrus Vaymore

Karta Postaci
Liczba postów : 35
Join date : 24/09/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Anastazji

Pisanie by Mistrz Gry on Wto Paź 23, 2018 3:14 pm

  — To zbyt bha-aaAAr... — chciał jej odpowiedzieć, ale but na nodze i palcach skutecznie go uciszył. — Nie ćiema... — wymamrotał trochę już zachrypniętym głosem, by zaraz zerknąć z czystą nienawiścią na mężczyznę. — Ja ci się zaraz przy... — ugryzł się w język, skupiając się znów na łapaniu składnego oddechu. W zasadzie nie było to już aż takim problemem, spora dawka adrenaliny zaczynała działać, ale strach i tak robił swoje. Ewidentnie miał do czynienia z kolejnymi czubkami, ale tym razem gorszymi. — Yhyhm... — przytaknął na jej uwagę o kłamaniu, choć z wyraźnym opóźnieniem. — Mam dowód... — rzucił możliwie wyraźnie, by zaraz sięgnąć do kieszeni spodni i wyjąć zeń poskładaną kartkę, którą oddał w pierwszą lepszą rękę. Gdzieś z tyłu głowy zrodziła mu się nadzieja, że będzie to całkiem nowa dłoń, która odciągnie uwagę tych dwojga od niego. Na próżno. Ponadto ten irytujący typ go rozpraszał. — Nazwisko i ry-rysopis... Nagroda za niego to tyśąc s-ssellingóf... Za żywego mosze by się dało więcej. — Odetchnął głębiej i zerknął na Vaymora, zaraz znów przenosząc wzrok na Vivian. — Do wszysstkiego. To prywatne. Mój z-sleceniodafca nie jest z Bractfa, wie, komu dawał kontrakt-t... gh... Beze mnie nic nie dostaniecie.

  Kartka, którą im dał, istotnie wyglądała jak kontrakt, spisana ładnym charakterem pisma, czarnym atramentem:

Poszukiwany żywy lub martwy
Julio Lope Zapatero
Hipnotyzer, około 40 lat i dwóch łokci wzrostu. Doskonały szermierz, noszący się strojnie w kapeluszu i pelerynie, z czarnym wąsem na smagłej twarzy. Posiada siwego konia. Zwykle podróżuje samotnie.

Nagroda: 1000 C

  W prawym dolnym rogu pergamin opatrzony był okrągłą pieczęcią z czerwonego atramentu. W podwójnym kręgu widniało potężne drzewo o tyleż samo rozłożystych korzeniach, co i koronie.
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 198
Join date : 24/09/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Anastazji

Pisanie by Vivian Morttimer on Wto Paź 23, 2018 5:41 pm

Vivian skrzywiła się delikatnie, gdy Beatrice postanowiła się wtrącić w jej metody wychowawcze.
-Becia… ty stul swój szanowny pysk, bo Szczurek będzie w żałobie.. - prychnęła, nakierowując pistolet w kierunku dziewczyny.
Bursztynowe tęczówki wciąż spoglądały na kotołaka, trzeba było przyznać, że nie był stratą czasu.
-Ah mój uroczy koteczku, czyżbyś nie za bardzo cenił swoje życie? - zachichotała, przechylając głowę bok.
-Myślę, że twojemu zleceniodawcy ostatecznie wisiałoby komu to zlecił, jeśli dostałby to czego chcę... a mówisz to, bo zwyczajnie się boisz... nie przechytrzysz lisa, kotku... - zerknęła z ukosa na kartkę, którą trzymał Kuguar. Przeleciała spojrzeniem po tekście, aby to zaraz prychnąć ze słyszalną pogardą w głosie.
-Co za żenująca zapłata... - stwierdziła, przenosząc wzrok na hybrydę - ten twój zleceniodawca ma zajebiste poczucie humoru... albo ma cię za nieudacznika...- zachichotała. Pochylając się nad kotołakiem. Sprawnie chwyciła go za włosy, zmuszając do siadu, zaraz kucając obok niego.
- Polubiłam Cię, wiesz? Myślę, że możemy się zakolegować, chcesz się zakolegować, hmm?-uśmiechnęła się szeroko, przejeżdżając lufą po policzku hybrydy. Jej palec wskazujący wciąż spoczywał czujnie na spuście, jak gdyby ta chciała rzeczywiście strzelić.
avatar
Vivian Morttimer

Liczba postów : 46
Join date : 14/10/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Anastazji

Pisanie by Beatrice G. on Wto Paź 23, 2018 9:39 pm

Właśnie tego się obawiała, chociaż nie spodziewała się tego w tak… Dosadny sposób. Gdy Viv wycelowała w nią pistolet, z ust Beat wydobył się nieokreślony dźwięk leżący gdzieś między jęknięciem a stękiem. Dziewczyna zbielała na twarzy, i zacisnęła drugi już raz powieki, przy okazji unosząc  lekko ręce do góry w geście mówiącym “hej, spokojnie”.
-Dob...Ra, nie… Nie wtrącam... się.- Wybełkotała, po czym obróciła się na pięcie i ruszyła gdzieś do tyłu chwiejnym, acz szybkim krokiem, usiłując nie myśleć o potencjalnej kulce która mogła wylądować w jej plecach.
Była spięta, i to było widoczne chociażby po jej sylwetce. Zatrzymała się właściwie dopiero na rogu posiadłości, skręciła, po czym z ciężkim westchnięciem opadła pod płotem, kryjąc się plecami za ogrodzeniem i jakimś samotnym drzewkiem rosnącym na ogrodzie.
Podciągnęła nogi do klatki piersiowej i oparła o nie głowę, zwieszając jedną rękę luźno, a drugą kładąc przy głowie.
Była na dworze stosunkowo krótko, a już zdążyła być świadkiem czyjegoś zranienia, poza tym dwukrotnie jej grożono. Czuła się, zwięźle mówiąc, do dupy, i właściwie rozważała na poważnie wrócenie do domu Emrysa, zaszycie się tam gdzieś i pozostanie w nim już na zawsze.
Czarnowłosa miała rację, co ona sobie do cholery myślała, wychodząc na zewnątrz?
Odruchowo rozmasowała prawe ramię, którego nagłe pieczenie usiłowała wcześniej ignorować, tak samo, jak trzepoczące serce. Tak, definitywnie powinna gdzieś się zaszyć.
avatar
Beatrice G.

Liczba postów : 29
Join date : 11/10/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Anastazji

Pisanie by Cyrus Vaymore on Sro Paź 24, 2018 5:35 pm

  W ślad za lufą pistoletu powiódł wzrokiem na twarz Beatrice, która teraz z powodzeniem mogłaby udawać nieboszczyka. Chwilę jeszcze się jej przyglądał, w międzyczasie składając z powrotem otrzymaną kartkę na pół i jeszcze raz na pół.
  — Można pomyśleć, że chciał nas obrazić — skomentował wypisaną na kontrakcie stawkę. Tak, oczywiście, bo przecież wiedział, że wpadnie w ich ręce. Schował kontrakt do wewnętrznej kieszeni kurtki i zerknął na kota. Odstąpił o krok i skrzyżował ręce na piersi, by zawiesić nieco znudzone spojrzenie na jego twarzy. Można było odnieść wrażenie, że położenie hybrydy sprawiało mu jakąś minimalną przyjemność, a jednak szybko zwrócił uwagę na przemieszczającą się Trixi. Odprowadził ją wzrokiem za róg ogrodzenia, wewnętrznie wahając się przez kilka długich sekund. Najważniejsze pytanie brzmiało: czy mogła im przysporzyć problemów? Nie wyglądała na zdolną teraz do czegoś więcej, a jednak później... Choć może nie. Może w ogóle się nie odważy o tym wspomnieć.
  Uśmiechnął się z zadowoleniem, słysząc odpowiedź kota.
  — No, Filemonku, właśnie podjąłeś najlepszą decyzję w swoim życiu — rzucił, wolnym krokiem przechodząc obok nich, by zaraz znaleźć się za jego plecami. — A może opowiesz coś o swoich przyjaciołach, ha? A nóż są równie milusińscy... — Korzystając z faktu, że hybryda siedzi do niego plecami, Kuguar posłał Vivian pytające spojrzenie. Miał rzecz jasna na myśli siedzenie na chodniku. Nie żeby mu to przeszkadzało jakoś potwornie, ale podobno mieli robotę... Obowiązki... Czy coś tam.

_________________
Jeśli plan A nie działa, alfabet ma jeszcze 25 innych liter.
Spokojnie.
avatar
Cyrus Vaymore

Karta Postaci
Liczba postów : 35
Join date : 24/09/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Anastazji

Pisanie by Mistrz Gry on Sro Paź 24, 2018 5:59 pm

  Szybki odwrót Beatrice był dla niego raczej do przewidzenia. Od początku nie wyglądała nawet na ostatnią deskę ratunku, przynajmniej ze swojej strony, a jednak jej kapitulacja również była swego rodzaju gwoździem.
  Kot przełknął ślinę, kiedy wspomniała o cenie jego życia. No dobra, jeśli się uprzeć, to wszystko dało się załatwić w pojedynkę, ale po co im to. Po co się tak kłopotać. Po co marnować na niego kule i proch, przecież to też kosztuje, pieniądze, czas, nerwy sprzedawcy, nie, nie był wart takiej fatygi...
  — Nie phróbuję... — odparł ostrożnie. — To... delikatna rzecz. Myślisz, że czhemu się nie podphizzz-ał? — Wciągnął powietrze przez zęby, biorąc głębszy wdech. Ból robił się tępy i pulsujący, męczył umysł i przyprawiał nogę o zdrętwienie.
  Spojrzał na Vivian pomarańczowymi tęczówkami.
  — Nie mnie, raczej resztę... — rzucił, aczkolwiek bez przekonania. Czy właśnie zawiódł oczekiwania swego szefa? Cóż... tak naprawdę mało go to teraz obchodziło, teraz chciał przeżyć. Jęknął niekoniecznie cicho, kiedy go szarpnęła za włosy przemieszane z futrem. Przytulił swe uszy do głowy i zadrżał w odpowiedzi na zimny metal na swoim policzku. Lekko drżące kocie ślepia panicznie odnalazły twarz dziewczyny.
  — T-t-to dos-konały p-pomysł... — Nieznacznie rozchylił wargi, a jednak wyglądało to bardziej na plastikowy grymas niż uśmiech. Zerknął w bok, słysząc pytanie Kuguara, jednak nie ośmielił się nawet drgnąć. — To... było nas pięciu, natknęliśmy się niedawno na takich dwóch w lesie i zostało nas trzech... Gh... Nie wiem, czemu wyn-ajął tych debili, jego pytajcie... — Pauza. — Rozdzieliliśmy się... Hirsh pewnie do niego wróciłh... — Mówił, wpatrzony w chodnik. — To idiota, ale może być phroblememm. — Pauza. — A jak znam Larsa, to pewnie pije w karczmie.
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 198
Join date : 24/09/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Anastazji

Pisanie by Vivian Morttimer on Sro Paź 24, 2018 9:04 pm

-Gdyby to była delikatna sprawa, kasa byłaby wyższa... - stwierdziła z głupim uśmiechem, gładząc policzek kotołaka lufą pistoletu - a nie podpisał się, bo nie jest debilem, kochanie... - dodała z niejakim rozbawieniem, przechylając delikatnie głowę w bok.
Trzeba było przyznać, że ich mała zdobycz była iście urocza, gdy tak się stresowała. Morttimer uwielbiała to poczucie władzy, dominacji, a strach w oczach hybrydy był niczym kubek gorącej czekolady w zimowy dzień.
Słysząc zgodę Kezara, apropo "sojuszu", Vivian uśmiechnęła się triumfalnie
-Grzeczny kotołaczek... - oświadczyła z wręcz matczyną czułością, muskając delikatnie skroń hybrydy.
Powoli wstała, w międzyczasie wysłuchując odpowiedzi na Cyrusowe pytanie.
- Szczeniaczku, trzeba zanieść koteczka do weterynarza - wymruczała, mierzwiąc Kezarowi włosy.
-Taak? Kotecek ce wetelynaza? - zagaiła pieszczotliwie, hacząc dłonią o ucho hybrydy. Umilkła na moment, unosząc wzrok na otoczenie - Chociaż zapowiada się dość beznadziejnie, Kicia nie dożyje końca podróży...
avatar
Vivian Morttimer

Liczba postów : 46
Join date : 14/10/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Anastazji

Pisanie by Cyrus Vaymore on Czw Paź 25, 2018 8:08 pm

  — Zatrudniać do delikatnej sprawy bandę półgłówków, która przegrywa z przewagą prawie trzech do jednego?... — Kuguar uniósł brew i uśmiechnął się z rozbawieniem. — Można i tak...
  Przez chwilę uważnie przyglądał się kotu, kiedy ten mówił o papierach. Wręcz analizował każdy jego ruch i nutę w głosie, po czym... stracił zainteresowanie. Podniósł wzrok na Vivian i pokiwał głową z zadumą. Powiódł wzrokiem po hybrydzie, po jego nodze i plamie krwi na chodniku.
  — Taa... Iść nie może, trzeba by sprowadzić ją tutaj... — mruknął, pauza. — A mogłaś strzelać z łuku — rzucił do Viv, by zaraz znaleźć się obok... A przynajmniej starał się to zrobić, bo gdy tylko przeniósł ciężar ciała na prawą nogę, krata ściekowa odmówiła posłuszeństwa, pękając z jękiem i lecąc w dół.
  Odruchowa myśl.
  Dziesięć metrów w dół na kamień.
  Czuł, jak zimny dreszcz przepływa mu przez ciało, a jednak tym razem było w nich coś więcej. Nie coś jeszcze, bo gdyby miał czas się zastanowić, zauważyłby pewnie, że to już bywało. Teraz po prostu było tego więcej i to chyba najlepsze określenie. Nie był pewien, co się właśnie stało, nienaturalna jasność przyćmiła mu wzrok, słuch wręcz urywał gwałtowny łopot, a zaraz potem coś nieprzyjemnie twardego rozbiło mu się na nosie. A może to on rozbił się na tym... Czemu było tak głośno...
  Ciemność.
  Kuguar przytknął dłoń do czoła, zaraz przesuwając nią po twarzy. To było... dziwaczne, jakby na chwilę odleciał w sen, a teraz właśnie wrócił. Zaraz, co to on właściwie...
  Spojrzał przed siebie, kilkakrotnie zamykając i otwierając oczy, bo obraz w nich kompletnie pływał. Zmrużył je nieco. Dziura. Tak, pamiętał dziurę, ale wedle wszelkiego rozsądku, powinien się teraz znajdować w niej, nie metr obok.
  — Czy ja coś piłem... — mruknął do siebie i potrząsnął głową. Wstał w pierwszym momencie trochę chwiejnie, ale zaraz mu to przeszło. Skierował pytające spojrzenie na Vivian. — Co to było...? — rzucił, marszcząc brwi. Zerknął na kota. — Yhm. — Szybkim krokiem znalazł się obok nich.
  Westchnął i zmierzył wzrokiem nogę i skrzywił się nieco na widok niemal doszczętnie przemoczonego materiału, po czym szybko wyjął nóż i pokiwał nim, niczym wskaźnikiem. — Zatamujemy krwawienie, przynajmniej tymczasowo, ty zostaniesz z Kicią, a ja... ja się dostanę do naszej Pysi. — Złapał za rękojeść. — Współpracuj, Kitek, ponoć ludzie się tak bogacą — rzucił z uśmiechem.

_________________
Jeśli plan A nie działa, alfabet ma jeszcze 25 innych liter.
Spokojnie.
avatar
Cyrus Vaymore

Karta Postaci
Liczba postów : 35
Join date : 24/09/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Anastazji

Pisanie by Mistrz Gry on Czw Paź 25, 2018 8:28 pm

  Ostatni raz zerknął w stronę, gdzie zniknęła Beatrice. Właściwie upewniał się, że nie wróci, sam nie był pewien, po co. Może chciał mieć pewność, że chociaż ona jest tu normalna. To było w pewien sposób pocieszające.
  — T-tak... — odparł na pytanie o weterynarza. Nawet nie zwrócił uwagi na to zwierzęce traktowanie. Nie teraz. Teraz chciał żyć. Póki oferują mu życie, nie jest źle.
  Powoli przeniósł wzrok z kobiety na mężczyznę. Był... niepokojący. Nie wyglądał groźnie i to właśnie dręczyło hybrydę, ktoś niegroźny nie trzymałby z kimś takim jak Vivian.
  Drgnął gwałtownie, kiedy na jego oczach facet zaczął spadać, by ułamek sekundy potem rozpłynąć się w powietrzu. Przez chwilę wodził pomarańczowymi ślepiami po pustym miejscu, by wreszcie zwrócić uwagę na włochate stworzonko nieopodal. Wielkouchy nietoperz wyczesał nosem o bruk, by zaraz ponownie stać się człowiekiem. Nie żeby Kezara to dziwiło, ale... no nie spodziewał się. Właściwie to nie trudno było zauważyć, że nikt się nie spodziewał, włącznie z samym Kuguarem.
  Postanowił przemilczeć.
  Skierował wystraszone spojrzenie na nóż i już miał spytać, kiedy ten się odezwał. No dobra... Wyraźnie nie był pewien, ale chyba nie pozostawało mu nic innego, jak zaufać dziwnemu typowi. Wolno skinął głową.
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 198
Join date : 24/09/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Anastazji

Pisanie by Vivian Morttimer on Czw Paź 25, 2018 9:23 pm

Nieznacznie naburmuszyła policzki, gdy wypomniał jej ów niedopatrzenie.
-Najłatwiej to się wymądrzać, co? - oburzyła się, zerkając w bok. Nawet sobie prychnęła, zaraz wracając spojrzeniem do Kuguara.
Kotek był najwidoczniej potulny i pozostawała nadzieja, że taki pozostanie. W końcu jeśli zacznie kombinować, będzie trzeba go zastrzelić. A szkoda byłoby stracić nowe zwierzątko.
Słysząc cichy szczęk, gwałtownie przeniosła wzrok w kierunku Kuguara, który... zniknął.
Bursztynowe tęczówki zadrżały, a sama Vivian poczuła supeł, jaki utkwił jej w gardle.
-Ku... - urwała, dostrzegając... zataczające się zwierzątko?
Chciała się zerwać i popędzić do wnęki, aby odnaleźć towarzysza, ale ku jej zdziwieniu, ta mała istotka zaraz stała się jej towarzyszem.
W niemałym szoku przyglądała się Cyrusowi, który jakby nigdy nic wrócił do swoich "obowiązków". Serio, typie? przed chwilą zamieniłeś się w nietoperza! t-tak mi się... przynajmniej...
-wszystko w porządku? - mruknęła ciszej, zerkając na Kuguara - T-ta... polecisz po pysie... Tylko się tam nie zasiedź za bardzo, hm?
avatar
Vivian Morttimer

Liczba postów : 46
Join date : 14/10/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Anastazji

Pisanie by Cyrus Vaymore on Pią Paź 26, 2018 1:02 am

  Kuguar jeszcze przez chwilę zwlekał, raz po raz mrużąc i przymykając oczy. Trochę szumiało mu w głowie, a dźwięki płynące z otoczenia wydawały się przytłumione.
  — Am... żyję — stwierdził i zerknął na nią, gładko przechodząc na medevarski. — O więcej na razie nie pytaj, bo nie wiem... Co ja właściwie zrobiłem? — rzucił spokojnie, zaczynając operować nożem przy dłoni hybrydy. — Spróbuję wrócić przed północą... — dodał żartobliwie, już w vitrumskim. — Daj mi parę suchych badyli.
  Kuguar rozciął nieco materiału spodni przy ranie, tak, by tkanina nie przeszkadzała w założeniu prowizorycznego opatrunku.
  — Trzymaj — rzucił do Kezara, zaraz zgarniając patyczki na ciasną kupkę w zagłębieniu bruku. Skropił je wódką i podpalił, zaraz umieszczając w nich okrągłe, metalowe pudełeczko. Wrócił do hybrydy, by przepłukać mu ranę wodą. — Nie jęcz... Za chwilę będziesz mógł — rzekł stoickim tonem, podając mu kawałek bandaża do uciśnięcia otworu po kuli. Wrócił do "ogniska", by je zadeptać i wytrącić butem pudełko. — Poproszę gazę — rzucił do Vivian, w międzyczasie zmieniając rękawiczki na takie z pełnymi palcami. Opłukał je sobie alkoholem i otworzył pudełeczko, w którym znajdował się półpłynny żel o bursztynowej barwie. Wziął od Vivian gazę i częściowo zanurzył w ów mazi, która całkiem ładnie ją obkleiła. — No to na trzy, Kiciu... — mruknął, podsuwając się do niego. — Trzy. — Szybkim ruchem zabrał bandaż i przycisnął na płasko gazik z żywicą tak, by przykryła całą powierzchnię rany. Drugą ręką w miarę możliwości przytrzymał nogę Kezara, by ten nią nie ruszał. Po chwili wziął bandaż, który wcześniej zwinięty był uciskany do rany i oplótł nim udo hybrydy, zawiązując na końcu.
  Spojrzał na Vivian, chowając pudełko do kieszeni.
  — Myślisz, że to dobry pomysł?... — Uśmiechnął się podstępnie, po czym postąpił w przód parę kroków, łącząc dłonie opuszkami palców tuż przy twarzy. Kurczę... — przeszło mu przez myśl, kiedy zdał sobie sprawę, że tak naprawdę nie wie, co robi. Pstryknął palcami. Myśl, Kuguś... Zerknął na dziurę po kracie i wolno postawił krok w jej stronę, uważnie obserwując nierówny bruk, aczkolwiek... nie do końca. Dało się dość łatwo zauważyć, że Kuguar nie patrzył stricte na kamienie, a bardziej przez nie, gdzieś w miejsce, gdzie się znajdowały, a jednak obiekt ów istniał raczej w jego głowie niż w rzeczywistości. Zadrżał, jakby w jednej chwili przeszył go mróz na miarę północnych lodowców. Cyrus zgiął się i wydał dźwięk jakby zduszonego pyłem kaszlu, aczkolwiek Vivian nie miała wiele czasu, by zareagować, bo chwilę później skulił się bardziej i skurczył drastycznie.
  Panika i brak gruntu pod nogami znowu wywołały ten odruch trzepoczącego dźwięku. Bezskładny i niewiele dający, aczkolwiek tym razem przynajmniej wiedział, skąd pochodzi. Zmrużył ślepia, powoli stawiając uszy. Podparł się niezgrabnie na skrzydłach i podniósł łebek. Czuł swój szybki oddech, a jednak wydawał się on w porządku, nie przeszkadzał. Powoli rozchylił powieki, czekając, aż bagno kolorów przestanie się poruszać. Choć właściwie nie było tam kolorów, wszystko było tak wyprane jak w renomowanym proszku perfekcyjnej pani domu. Prychnął cicho, zaraz stawiając uszy w tamtą stronę. Spróbował jeszcze raz. Intrygujące.
  Dość niezgrabnie uniósł się na kończynach, by zaraz skierować się w stronę Viv. Wdrapał się jej na brzeg peleryny, mniej więcej do połowy, by zaś zeskoczyć, machając szybko skrzydłami. Ten start przypominał raczej ruszającego w podróż zaprawionego żula, balansującego od lewej do prawej bandy, ale nie spadł. Wzniósł się nawet wyżej, zaraz też kopyrtnął się w powietrzu, złapał znów pułap, skręcił mniej więcej na las i tyle go widzieli.

z.t.

_________________
Jeśli plan A nie działa, alfabet ma jeszcze 25 innych liter.
Spokojnie.
avatar
Cyrus Vaymore

Karta Postaci
Liczba postów : 35
Join date : 24/09/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Anastazji

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach