Pałac Mgielny

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down

Re: Pałac Mgielny

Pisanie by Joachim on Pon Lis 05, 2018 11:56 pm

Joachim nie miał pojęcia, jak interpretować gest Kaspara. Kotu ewidentnie się cała sytuacja nie spodobała, więc sobie poszedł, i to w sposób sugerujący, że idzie się komuś poskarżyć. Kiedy zastanawiał się nad oboma tymi sprawami, w dzwiach kuchni stanęła kolejna nieznajoma kobieta.

Dziewczyna nie miała za grosz taktu, ale odpowiedziała na jego pytanie, i do tego wiedziała, kim jest. Może podsłuchiwała pod drzwiami... chociaż równie dobrze mogła jej o wszystkim donieść pantera. Ten kot był stanowczo zbyt zmyślny. Przypomniawszy sobie, co inni mówili o ostrożności, zastanowił się chwilę nad odpowiedzią. Nie wyglądała na córkę pani domu, ale mogło i tak być, że dama liczyła się z jej opinią, więć postanowił powstrzymać się od docinków. Miał nadzieję, że dama rychło wróci i doprowadzi pannicę do porządku.

Jeśli to waćpanna tak pałac oporządziła, to chylę czoła przed waszą gospodarnością. Z komnat widziałem niewiele, lecz ogród jest godny każdego pałacu we Francji. Jak się już waćpanna zapewne wie, jestem żołnieżem, więc umiem to, co każdemu konnemu żołnieżowi własciwe, jeno bieglej niż wielu, choć są i więksi ode mnie. A jeśli znajdzie się w pałacu lutnia tudzież cystra, to na obu niegdyś grałem, choć na tej wtórej bardzo dawno. Z tego co widzałem wydaje się jednak, że człowiek w waszym kraju więcej rapierem zdziała niźli lutnią.

Imć Walker podał do stołu, co było przynajmniej równie dziwne, jak skrzydlate demony. Kiedy siadali do stołu, Joachim obserwował zarówno jego, jak i dziewczynę. Nie wydawała się przejmować dobrymi manierami, ale był pewien, że gafa przy stole i tak doszłaby do uszu damy, więc był zdeterminowany uniknąć przynajmniej tego, mimo że jedli praktycznie jak służba.
avatar
Joachim

Liczba postów : 13
Join date : 12/10/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pałac Mgielny

Pisanie by Charlotta Chilton on Wto Lis 06, 2018 9:24 am

Podróż najprzyjemniejsza nie była, koń co jakiś czas gubił rytm, jednakże Chilton radziła sobie z klaczą. W duszy dziękowała, że to nie Ona prowadziła Bryzę podczas drogi do miasta.
Nie oglądała się za towarzyszami, nie było sensu, nawet jeśli koń nie pędził, już dawno ów dwójka zniknęła jej z oczu.
Co jakiś czas jedynie monitorowała, czy kotołak się trzyma. Czuła się niejako zakłopotana, czując na talii dłonie nieznajomego, aczkolwiek nie dawała tego po sobie poznać. Poza tym nie było innego wyjścia, nie miałby się czego trzymać, a to prowadziłoby do upadku.
Powoli wjechała na posesję zamku, zdjęła dłonie Kezara ze swojej talii, zsuwajac się z Bryzy. Zamknęła bramę i poprowadziła ich aż do drzwi. Wtedy też ściągnęła z pyska konia prowizoryczne lejce, po czym pomogła kotołakowi zejść z samej Bryzy.
- Zaprowadzę Cię do pokoju, musisz odpocząć - oświadczyła, prowadząc kotołaka do drzwi. Chwyciła za klamkę, wchodząc do zamku.
Nieśpiesznie ruszyła przez korytarz, rejestrując ukradkiem, iż salon jest pusty.
Pewnie są w kuchni, lub jadalni - zagaiły myśli, gdy ta powoli ruszyła z kotołakiem w kierunku schodów
-Jak się czujesz? - zapytała spokojnie, zatrzymując się przed schodami - dasz radę, czy mam poprosić jeszcze kogoś o pomoc?
Może i rana była zaszyta, aczkolwiek Kezar stracił dużo krwi, co było głównym powodem stanu w jakim się znajduje. Ponadto znieczulenie zaczynało mijać, wprawdzie dzięki temu wracało mu czucie w nodze, ale wraz z tym wracał ból.
avatar
Charlotta Chilton

Liczba postów : 11
Join date : 19/10/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pałac Mgielny

Pisanie by Mistrz Gry on Wto Lis 06, 2018 1:15 pm

W miarę jak jechali, znikało nieprzyjemne odczucie odrętwienia. Kezar przez chwilę się zastanawiał, czy wolał to czy zwykłą obecność rany. Tylko przez chwilę, bo zaraz wylądował na ziemi, siłą rzeczy nieco opierając się na lewej nodze. Jęknął cicho i zgiął się, by z pomocą Charlotty znów stanąć w miarę prosto. Dopiero teraz tak naprawdę rozejrzał się po miejscu, w którym się znaleźli.
Zamek.
Więc te wszystkie plotki o medyczce z zamku w lesie były prawdą, więc to była ona, więc… No dobra, w tym momencie autentycznie się wystraszył. Może i tamci dwaj nie wyglądali na poważne zagrożenie, ale to było wtedy, kiedy był całkiem sprawny i mógł trzeźwo myśleć, teoretycznie nie był sam… Choć coś mu mówiło, że teraz też nie był. Może nie w tym samym sensie, ale jednak kogoś obchodził jego los.
Kogoś dostatecznie wpływowego, by wyciągnąć Charlottę z gniazdka w środku nocy na zdziczałym koniu bez rzędu.
Grzecznie poszedł z nią, ostrożnie stawiając kroki. Nie pogardził pomocą ze strony hybrydy, choć radził sobie całkiem nieźle, potrzebował bardziej punktu odniesienia niż oparcia.
- Jakby miało mi się zawrócić w głowie… - odparł cicho. Na moment zerknął w bok, zle szybko zrezygnował z rozglądania się. Wysiłek z utrzymania się na koniu zaczynał odbijać się na zmęczonej świadomości. Właściwie czuł się, jakby nie spał trzy doby.
Pokręcił przecząco głową.
- Dam sobie radę - odparł tym samym tonem, aczkolwiek bardziej zdecydowanie. Bał się, że poproszony "ktoś" okaże się nieodpowiednim kimś. Wprawdzie wątpił, żeby ci dwaj aż tak uchybili swemu honorowi, jednak wolał nie sprawdzać. Człowiek to funkcja chaotyczna.
Wszedł na schody, wolno podążając ku górze. Jedną rękę oparł pewnie na barierce, druga spoczywała w pogotowiu i tak, potknąwszy się tylko raz i to lekko, wreszcie znalazł się na piętrze.
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 198
Join date : 24/09/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pałac Mgielny

Pisanie by Charlotta Chilton on Wto Lis 06, 2018 6:26 pm

-Straciłeś dużo krwi, to całkowicie normalne... - oświadczyła swoim ciepłym, delikatnym głosem, towarzysząc mu w drodze na piętro. Platynowe tęczówki co jakiś czas zerkały kontrolnie na hybrydę, jak gdyby ta chciała się upewnić, czy Kezar przypadkiem nie mdleje.
Na szczęście droga do pokoju minęła bez jakichkolwiek wypadków. Pomieszczenie było duże i czyste, w środku odnaleźć można było podwójne łóżko z widocznie świeżą, wciąż pachnącą, pościelą. Tuż przy łóżku stała szafka nocna, na której spoczywała lampa oliwna, zaś obok pufa. Drewnianą podłogę w znacznym stopniu pokrywał szkarłatny dywan. Przy szarych ścianach stały ciemnobrązowe komody, szafa, a nawet biurko. W jednym z kątów pokoju mieściła się żeliwna koza, zaś okna skrywały się za karminowymi zasłonami.
Chilton upewniła się, iż jej pacjent dotarł bezpiecznie na łóżko, po czym odpaliła oliwną lampę.
-Zaraz poszukam czegoś wygodniejszego do ubrania.. - oświadczyła, kierując na chłopaka troskliwe spojrzenie.
Podeszła do kozy, wrzucając do środka kilka kawałków drewna z koszyka obok. Po dłuższej chwili rozpalanie przyniosło efekt. Hybryda zamknęła górne drzwiczki, uchylając dolnę
-Zaraz powinno zrobić się cieplej... - pociągnęła, wstając - Bardzo boli? dam Ci coś przeciwbólowego.. - oświadczyła, otwierając swoja skórzaną torbę.
avatar
Charlotta Chilton

Liczba postów : 11
Join date : 19/10/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pałac Mgielny

Pisanie by Kasandra Valley on Wto Lis 06, 2018 7:21 pm

  Spoglądała na rozmówcę z nieskrywanym zaciekawieniem wymieszanym z krytyczną i wyrachowaną oceną. Widziała doskonale, że jej zachowanie niespecjalnie podpadło muszkieterowi do gustu i to w pewien dziwny sposób satysfakcjonowało Kasandrę. To mogło zapowiadać nieco ciekawszą rozmowę. Konflikt zawsze zapowiadał ciekawe wydarzenia.
  — Nie ja sama... — wtrąciła w międzyczasie jego wypowiedzi odnośnie oporządzania tego miejsca. Po twarzy dziewczyny przebiegł nikły i króciutki grymas. Nie podobał jej się ten ogród, wszędzie pełno było grządek i starych płotków, które dawno już się poddały pod roślinnością i skończyłyby marnie, gdyby nie ona i Charlotta. Teraz to wszystko było niby oporządzone, niby wciąż zdziczałe, było jak zacerowana falbanka. Niby jest, ale niekoniecznie zdatne do pokazania. Sandra wolałaby, gdyby przerodził się w coś całkiem dzikiego.
  Choć nie zapowiadało się na to z jej tonu, Kasandra uśmiechnęła się lekko na jego ostatnie stwierdzenie.
  — To zależy, zdolny człek i słomą zawojuje... — Skierowała się do stołu, niejako ignorując Kaspara, któremu nie poświęciła chwilowo nawet spojrzenia. — Co to jest cystra? — Spytała nagle, nieznacznie przekrzywiając głowę w bok. Po chwili jedzenia zerknęła w stronę, skąd dobiegały mozolne kroki. Nasłuchiwała chwilę bardzo uważnie.
  — Charlotta wróciła... — stwierdziła cicho, by po paru sekundach wahania, wstać i podążyć na górę w poszukiwaniu hybrydy. — Chery? — Rozejrzała się po korytarzu, zaraz odnajdując spojrzeniem złotowłosą w jednym z pokoi. Przyjrzała jej się uważnie, po czym skierowała wzrok na mężczyznę, a jej zielone oczy znacznie się ochłodziły. — Co to za kłak z ulicy? — rzuciła z nutą niesmaku.

_________________
A ty, czy ty
zdecydujesz też,
że już nie da się stać,
na oślep trzeba biec?
Po tym, co się tu działo, każdy chyba wie...
Pod drzewem dziś to wszystko skończy się.
avatar
Kasandra Valley

Karta Postaci
Liczba postów : 15
Join date : 29/09/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pałac Mgielny

Pisanie by Kaspar Walker on Wto Lis 06, 2018 7:34 pm

  Cóż, nie można powiedzieć, żeby Kaspar zajmował znaczące miejsce w dyskusji, ale raczej nikogo to nie dziwiło. Dało się jednak zauważyć, że nie stoi całkiem obojętnie, a słucha, co więcej, zważa na zachowanie ich obojga, ale nie było to w żaden sposób nachalne. Bardziej można było odnieść wrażenie, że czuwa nad sytuacją.
  Sam zaczął jeść z pewnym opóźnieniem, przez chwilę zwyczajnie siedząc na krześle z rękoma skrytymi w obszernych rękawach. Sprawa wyjaśniła się, kiedy Walker wykonał znak Krzyża, dopiero po tym chwytając za sztućce. Ku jego wewnętrznej, cichej uciesze, Sandra nie zamierzała prychać na Joachima, a przynajmniej nie zdążyła.
  Kiedy zaczęła nasłuchiwać, on również podniósł wzrok, by zaraz odprowadzić ją spojrzeniem do drzwi. Kiedy zniknęła, uśmiechnął się lekko do muszkietera i podsunął mu notatnik, ówcześniej wypisując w nim parę słów:

"Musisz wybaczyć Sandrze, czasami ma trudny charakter i pewnie niejednym cię zaskoczy"

  O tak, w to jedno nie wątpił. Nie miał pewności co do realiów, w jakich żyła Kasandra, ale wydawały się podobne do jego własnych, sądząc po jej zachowaniu i jęku, jakiego używała. To zaś oznaczało, że wierny sługa Króla Słońce może przeżyć coś więcej niż zderzenie pokoleń.

"Wygląda na to, że mamy kolejnego gościa"

  Dodał po chwili, by na moment zerknąć w stronę wyjścia z jadalni.

_________________
O... Ooo... Ooo... Ooo...
Surrexit Christus, alleluia!
O... Ooo... Ooo... Ooo...
Cantate Domino, alleluia!
avatar
Kaspar Walker

Karta Postaci
Liczba postów : 15
Join date : 29/09/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pałac Mgielny

Pisanie by Mistrz Gry on Wto Lis 06, 2018 7:47 pm

  Zerknął raptem w jeden przypadkowy kąt pokoju, by zaraz skierować się do łóżka na samym jego środku. To się wydawało teraz najbezpieczniejszym wyjściem. Tak długo, jak tylko mógł, przytrzymywał się framugi i otwartych drzwi, parę chwiejnych kroków doprowadziło go do celu i Kezar opadł dłońmi na pościel.
  Przeszło mu przez myśl, że pewnie ją pobrudził.
  Kotołak wgramolił się na łóżko, nie poruszając już chorą nogą. Podciągnął się do poduszki i opadł na plecy, lekko przymykając oczy.
  — Cso?... — Zerknął na Chery, nie będąc pewien, czy dobrze usłyszał. Ubrania? Ale... czemu? I właściwie... Ach no tak. Nie był pewien czy Vivian jest dobrym argumentem na wszystko, ale była najprostszym, więc przy tym pozostał. Nie chciało mu się myśleć.
  Kezar skrzywił się, słysząc jej pytanie. Aż za bardzo zadźwięczały mu dokładnie te same słowa, lecz wylatujące z innych ust.
  Głupi. Nie wygadaj się — ostrzegły myśli, zaskakująco szybkie i jasne.
  — Będzie miło... — Nieznacznie wyszczerzył zęby w krzywym uśmiechu. Chwilę potem jego uszy się podniosły, ale on sam nie zamierzał. — Spokojnie, jeszcze nikt mną nie rzygał — odparł z nutą bezczelności w głosie.
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 198
Join date : 24/09/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pałac Mgielny

Pisanie by Charlotta Chilton on Wto Lis 06, 2018 8:12 pm

Charlotta uśmiechnęła się do niego ciepło, trzepocząc uszkami. Gest ten dawno u niej nie występował, a przychodził jej całkowicie odruchowo. Sama Charlotta nawet go nie zauważyła, wydobywając z torby maść, którą zaraz wysmarowała ranę hybrydy, którą zabandażowała.
-Za chwilę ból powinien minąć -oświadczyła spokojnie.
Platynowe spojrzenie przeniosło się zaraz na Kasandrę. Chilton wstała z łóżka, wycierając dłonie w chusteczkę, tym samym podchodząc do zmiennokształtnej, aby opatulić ją dłońmi.
-To mój pacjent, Sandro... - rzuciła dziwnie wesołym tonem, jak gdyby coś tchnęło w nią dawny zapał i pogodność.
Z ust Charlotty wydobył się cichy chichot, widząc mrożące krew w żyłach spojrzenie Sandry. Hybryda energicznie zatrzepotała uszkami, ocierając policzkiem o policzek kobiety.
-no juuż, shhhh...- zamruczała z niejakim rozbawieniem - Kezar zostanie u nas trochę, proszę bądź dla niego miła. - mruczała, wciąż wtulając się w ciemnowłosą.
avatar
Charlotta Chilton

Liczba postów : 11
Join date : 19/10/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pałac Mgielny

Pisanie by Joachim on Czw Lis 08, 2018 12:43 am

Kiedy zasiedli do stołu, Kaspar nie zaczął od razu jeść. Joachim przez moment się zastanawiał, ale kiedy przypomniał sobie o pobożności towarzysza doszedł do oczywistego wniosku i przeżegnał się, po czym dołączył do niego, mrucząc pod nosem modlitwę. Uśmiechnął się, kiedy towarzysz się przeżegnał, i uczynił ten sam gest. Prosty zwyczaj, o którym prawie nie myślał, ale jednak nawet w tak dziwnym miejscu się go trzymali. Nie żegnali się przed modlitwą, ale cóż to znaczy wobec ludzi kotów czy latających demonów? Dziewczyna nie dołączyła do nich w modlitwie, co też nie świadczyło dobrze o jej wychowaniu. Sam jako dziecko wybrzydzał na tę modlitwę, ale zawsze grzecznie ją odmawiał. Teraz ta odrobina normalności w tym cudacznym kraju wielce go ucieszyła.

Dziewczyna zbierała się chyba, żeby mu dokuczyć. Wspomniała o słomie... przypomniał sobie właśnie historię, jak to ten cały Gaskończyk, pospołu z przyjacielem i sługami, okpił zupełnie cały zamek pełen najprzedniejszej arystokracji, sprzedając im słomiane snopki, nawet nie sienniki, za złoto, bo tylu ich się tam zebrało, że nie stało łóżek. Mazarini był szczwanym lisem, ale o jego sojusznikach, wyjąłwszy Gaskończyka, tego powiedzieć nie było można. Na szczęście za nim zdążyła go zirytować, zmieniła temat na instrumenty muzyczne. Zdziwiło go, że nie słyszała o cystrze, instrumencie przecież wielce pospolitym, lecz może tutaj grali na czym innym. Przynajmniej klawesyn mieli bardzo przedni, szkoda tylko, że akurat na klawesynie grać nie umiał.

-Instrument jak lutnia, jeno tańszy. We Francji czasem nawet u balwierza się trafi, coby czekjąc można...

Nie skończył nawet wyjaśnienia, kiedy dziewczyna wstała, wymruczała jakieś imię, i, dając kolejny pokaz złego wychowania, odeszła od stołu. Muszkieter popatrzył za nią, po czym przeniósł wzrok na kartkę, którą podsunął mu Kaspar.

Maniery jak i miano ma osobliwe. Charlotta, jak mniemam, jest mianem pani domu? Czy uchodzi w waszych stronach się tak do nich zwracać w konwersacji? Żadna się nie przedstawiła, choć ja to uczyniłem.

Trochę odetchnął z ulgą, kiedy zdał sobie sprawę, że ich pani domu ma porządne, Francuskie imię. Jeśli tak, to pewnie nie miała daleko do ludzi z domu. Byle nie do Mazariniego, ale imć Walker wspominał, że kraj jest odizolowany, więc być może myślą, że stary Richelieu jeszcze żyje, i o Mazarinim nie słyszeli. Tylko te wilcze uszy i chwost... No, niektórzy w jego rodzinnym kraju winni nosić uszy osła i takiż ogon, więc być może był to kraj, w którym ludziom właściwe cechy objawiają się w tej postaci. Nic nie wskazywało na to, że spotka lwa, więc służba pod wilczycą wydwała się najlepszym pomysłem. Remus i Romulus mieli jedną za matkę, więc może jego też to nie zgubi.
avatar
Joachim

Liczba postów : 13
Join date : 12/10/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pałac Mgielny

Pisanie by Kasandra Valley on Sob Lis 10, 2018 4:57 pm

  Nieznacznie zmrużyła ślepia, kiedy kocur jej odpowiedział. Może i nie brzmiał jakoś strasznie bezczelnie, ale dostatecznie, by nie uznać go za typowego głupka. Czy okaże się idiotą, to dopiero się zobaczy.
  Jej ręce odruchowo objęły Charlottę, kiedy ta się przytuliła, aczkolwiek minęło parę długich sekund, nim Sandra skierowała na nią spojrzenie.
  — To czy będę, zależy tylko i wyłącznie od niego... — odparła odrobinę sucho, znów zerkając na Kezara. Z jej gardła wydobył się cichy pomruk, coś na kształt mruczenia, choć było zniekształcone ludzkim gardłem.
  Ponownie przeniosła wzrok na Charlottę.
  — Przejdę się i sprawdzę okolicę. Licho wie, kto jeszcze może się tam szwendać — wymruczała cicho, by powoli odkleić się od Lotki. Wyszła z pokoju i skierowała się wzdłuż korytarza, zaraz znikając w innych drzwiach.
  Pomieszczenie nie było duże, można powiedzieć, że trochę zabałaganione, ale bystre oko zauważyłoby, że jest to tylko sierść. Biało-srebrzysta, w dodatku całkiem świeża. Zignorowała kłaczki na dywanie, kierując się do szafki, gdzie spoczywały jej rzeczy. Przebrała się sprawnie w wygodniejsze ubranie, przypięła broń, sprawdzając ją przy okazji. Potrząsnęła manierką, w której było jeszcze trochę wody, po czym wyszła na balkon. Sprawnie stanęła na barierce, by przeszedłszy po niej kawałek, przeskoczyć w stronę drzewa; pochwyciła mocno gałąź, która miękko sprowadziła ją na ziemię. Kasandra szybko zniknęła w mrokach nocy.

z.t.

_________________
A ty, czy ty
zdecydujesz też,
że już nie da się stać,
na oślep trzeba biec?
Po tym, co się tu działo, każdy chyba wie...
Pod drzewem dziś to wszystko skończy się.
avatar
Kasandra Valley

Karta Postaci
Liczba postów : 15
Join date : 29/09/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pałac Mgielny

Pisanie by Mistrz Gry on Czw Lis 15, 2018 5:39 pm

  Jego uwadze nie uszło trzepotanie uszu Charlotty, a jednocześnie zdawało się tylko mętnym bodźcem z zewnątrz, jakby zza kotary. Może i nie bolało aż tak jak na świeżo, ale zmęczenie nadal dawało się we znaki, nawet bardziej niż wcześniej.
  Sandra... Ta dziewczyna nie wydawała mu się przyjazna. Czuć było od niej takim dziwnym czymś... Jakby czekała na pretekst, by go przeciorać po dywanie. Kolejna. Dlaczego wciąż trafiał na jakieś apodyktyczne kobiety ze skłonnościami psychopaty? Czy chociaż jedna nie mo... No dobrze, hybryda stanowiła tu mały wyjątek, aczkolwiek wolał nie zapeszać.
  — Nie pamiętam twojego imienia... — wymruczał cicho, kierując wzrok na pannę Chilton. Faktycznie nie był pewien czy imię to nigdy nie padło, czy tez po prostu uciekło mu z głowy. A może nawet nie zauważył, że je wypowiadali? Sytuacja sprzed godziny była teraz jednym wielkim bajzlem w głowie.
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 198
Join date : 24/09/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pałac Mgielny

Pisanie by Kaspar Walker on Czw Lis 15, 2018 6:32 pm

  Sam ukradkiem wysłuchał paru słów o cystrze, by mieć jakiekolwiek pojęcie o ów instrumencie. Wbrew pozorom, Kaspar wiele rzeczy dowiadywał się w ten sposób, stary, skuteczny, przetestowany przez miliony małych dzieci - być obok i słyszeć mimochodem. Zapewniał swoistą dyskrecję dla niewiedzy, a jeśli miało się szczęście, również szerokie omówienie tematu.
  Cóż, tym razem szczęścia nie miał.
  Spojrzał na Joachima i skinął twierdząco głową na jego pytanie. Podsunął sobie kartkę, na której zaczął skrobać kolejne słowa.

'Możesz się do nich zwracać po imieniu, raczej żadna nie będzie mieć z tym problemu. Kasandra nie dba o takie rzeczy, pewnie dlatego się nie przedstawiła'

  Miał zamiar napisać, że Sandra była już przedstawiana, ale nie miał pewności czy ta chce rozpowiadać o swoich zdolnościach. Miała okazję o tym powiedzieć, nie zrobiła tego, więc Kaspar nie miał zamiaru się wtrącać. Chociaż raz.

_________________
O... Ooo... Ooo... Ooo...
Surrexit Christus, alleluia!
O... Ooo... Ooo... Ooo...
Cantate Domino, alleluia!
avatar
Kaspar Walker

Karta Postaci
Liczba postów : 15
Join date : 29/09/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pałac Mgielny

Pisanie by Joachim on Czw Lis 15, 2018 10:55 pm

Obiad smakował całkiem dobrze. Przywykł do jadania dużo lepiej, ale na wojnie zdarzało mu się i jadać gorzej, więc nie narzekał. Było tego trochę mało, ale nie było służby, więc pewnie nie trzeba było się przejmować, że dla nich nic nie zostanie. Przydało by się jeszcze jakieś wino, ale być może insze trunki się tutaj podaje. Miał tylko nadzieję że nie piją, na wzór Anglików, piwa. Przeczytał słowa na kartce, i odpowiedział.

-Kasandra? Jak ta wieszczka, co Trojan przed Grekami ustrzec próbowała. Chociaż osobliwe macie zwyczaje, to i imiona niepospolite. Czy wiesz waść może, czy jaśniepani Charlotta spokrewniona jest z jakim rodem z Francji? Nie znam co prawda rodu, co nosiłby wilczy chwost i uszy, lecz wolę za dowódcę wilczycę niźli osła, a powiem waści, że o tych drugich łatwiej we Francji, choć z chwostami, jeśli takowe mają, się nie obnoszą.

Czuł się dzwinie tak ją nazywając, ale wedle starożytnej maksymy "jeśliś w Rzymie, czyń jako Rzymianin" należało się przyzwyczaić. Niech imć Walker zostanie imć Walkerem, chociaż w sumie może powinien nazywać go Kaspar w towarzystwie...
avatar
Joachim

Liczba postów : 13
Join date : 12/10/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pałac Mgielny

Pisanie by Kaspar Walker on Wto Gru 04, 2018 7:32 pm

  Kaspar patrzył na niego z dość widocznym brakiem zrozumienia przynajmniej na poziomie informacji. Nie, nie znał żadnej wieszczki, prawdopodobnie już dawno smażyła się w piekle.
  Nieznacznie potrząsnął głową, szybko wracając myślami do chwili obecnej, by nie przespać wypowiedzi swego towarzysza. Oparł się łokciem o blat i słuchał uważnie, jednocześnie w myślach szukając już możliwych odpowiedzi. Niewiele tego było, nawiasem mówiąc.
  Zaśmiał się cicho na jego ostatnie słowa i podsunął sobie notatnik.

'Nie wiem, jak obnoszą się we Francji, ale Charlotta na pewno nie ma z nimi wspólnych więzów krwi. Pochodzi jednak z szanowanego domu'

  Oderwał na moment pióro i zerknął w stronę korytarza w pewnym zamyśleniu. Zaraz też wrócił do pisania, na koniec kierując pytające spojrzenie na muszkietera.

'Może chcesz odpocząć po podróży? Zaprowadzę cię do pokoju'

_________________
O... Ooo... Ooo... Ooo...
Surrexit Christus, alleluia!
O... Ooo... Ooo... Ooo...
Cantate Domino, alleluia!
avatar
Kaspar Walker

Karta Postaci
Liczba postów : 15
Join date : 29/09/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pałac Mgielny

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach