Sarnia polana

Go down

Sarnia polana

Pisanie by Mistrz Gry on Wto Wrz 25, 2018 11:58 pm








.....Gęsty las zarzyna nagle się przerzedzać, promienie słońca coraz liczniej przedzierają się przez korony drzew, by zaraz zawładnąć krajobrazem w pełni. Drzewa ustępują, a na ich miejsce wysuwa się wysoka, gęsta i soczysta trawa, przyciągająca liczne sarny i jelenie. Polana jest rozległa i prawie równa, przecięta jedynie kilkoma krzewami. Kępy kolorowych kwiatów przyciągają barwne motyle i pszczoły, gdzieś niedaleko z pewnością znajdują się barcie. Miejsce zarówno idealne do odpoczynku, jak i polowań.
.....Króliki, sarny, jelenie i ptaki to prawie jedyni więksi mieszkańcy lasu. Dziki zdarzają się rzadko, a potworów niemal nie widać - wolą nie wychylać się spośród drzew na otwartą przestrzeń, gdzie - przystosowane do leśnego buszu - są dalece nieporadne. Kilka ras wilków i drapieżnych kotowatych od czasu do czasu zapoluje na zwierzynę z brzegu polany, ale to by było na tyle. Srebrzysta pantera vitrumska, jeden z najniebezpieczniejszych drapieżników tych ziem, lubuje się w wylegiwaniu na polanie, jest jednak tak rzadka, że prawie niemożliwa do spotkania, do tego woli unikać konfrontacji. Jedynym zagrożeniem mogą okazać się nieliczne, jadowite węże, których jad może wywołać nieprzyjemne skutki zdrowotne, ale nie powinien zabić dorosłych przedstawicieli silnych ras. Wyjątek stanowią anioły i potępieni, którzy są mniej odporni.
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 198
Join date : 24/09/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sarnia polana

Pisanie by Cyrus Vaymore on Wto Lis 13, 2018 5:15 pm

  Miała rację, to było... dziwne. Było trochę dziwne, ale wydawało się jednocześnie całkiem w porządku w tej swojej dziwności. W końcu wszystko było trochę dziwne. On był trochę dziwny, ona też. Całe to miejsce było trochę dziwne i ten dzień od rana był trochę dziwny. Życie było trochę dziwne i ta mała cząstka dodatkowej dziwności w niczym nie przeszkadzała. Pasowała idealnie. W dodatku sprawiła, że wszystkie inne dziwności były od teraz ich wspólne.
  Można powiedzieć, że potrzebował tego nadrobienia drogi, choć wcale tak wiele nie zboczyli od prostej trasy. Przeciwnie wręcz, jeśli brać pod uwagę ukształtowanie terenu, ta droga była nawet lepsza dla pieszej wycieczki. Tak czy inaczej, potrzebował tego, ruch zajmował sobą rozbiegany wiecznie umysł, a chłodne powietrze przyjemnie rozjaśniało myśli. Nie czuł ulgi, nie było po czym, czuł natomiast, jak nowa rzeczywistość zagnieżdża się wygodnie w jego świadomości.
  Czy właśnie przestał być bezpańskim psem?
  Nie... On nigdy nie był psem. Był dzikim lisem. I właśnie znalazł sobie lisiczkę.
  — Hej, widziałem w środkowej dzielnicy całkiem przytulne domki — rzucił z uśmiechem, odwróciwszy się do niej przodem, tym samym zaczął iść do tyłu parę kroków przed Vivian. — Wąskie uliczki, ogródki, studnie, balkony, to jeden wielopłaszczyznowy labirynt. A i zgaduję, że piwnice mają dostęp do podziemi, mogłaby z tego być dobra ba... — Urwał, łapiąc się za głowę, którą zahaczył o jakiś wystający badyl. — Baza wypadowa... — Rzucił gałęzi nieprzychylne spojrzenie, by zaraz wrócić oczyma do Vivian. — Co o tym sądzisz?
  Być może byłby kontynuował, ale jego uwagę przykuło coś, co przyuważył kątem oka, mianowicie brak drzewa. Brak dużej ilości drzew. Kuguar odwrócił się, ogarniając wzrokiem polanę.
  — Łoo... Czegoś takiego szukałem... — stwierdził z satysfakcją, ruszając dość poplątanym krokiem i oglądając się na niebo zasypane gwiazdami. — Czy nie jest idealna, Słońce? — rzucił z uśmiechem, wyciągając do Vivian ręce.

_________________
Jeśli plan A nie działa, alfabet ma jeszcze 25 innych liter.
Spokojnie.
avatar
Cyrus Vaymore

Karta Postaci
Liczba postów : 35
Join date : 24/09/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sarnia polana

Pisanie by Vivian Morttimer on Sro Lis 14, 2018 9:16 pm

Już miała się przełamać wbrew wszelkim obawom i złapać go za dłoń, gdy Cyrus... zmienił sposób chodzenia, lądując tuż przed nią. Schowała łapki na plecami, a na jej usta wpłynął głupi uśmiech. Miała nadzieje, że nic nie zauważył i na szczęście wyglądało na to, że jest bezpieczna.
-domki? - powtórzyła za nim z beztroskim uśmiechem. Słuchała opisu ów miejsca, a gdy ten zderzył się z gałęzią, roześmiała się dźwięcznie.
-No powiem Ci, że brzmi to... - zaczęła z rozbawieniem, zaraz jednak jej oczy zabłysły, a ona przystanęła. Tak jakby dotarł do niej podprogowy przekaz tego co mówił Cyrus.
Kuguar mówił dalej, a ta stała, wpatrując się w niego. Dopiero jego ostatnie słowa wybudziły ją z myśli. Vivian szybko pokonała odległość jaka ich dzieliła, wtulając się w mężczyznę.
-Nasz pierwszy... wspólny dom... - szepnęła, wtulając twarz w jego klatkę piersiową. Fakt, zdarzało im się trafić pod jeden dach, ale było to zupełnie co innego. Teraz wszystko zdawało się nabierać nowego, cieplejszego znaczenia.
-Nasz własny kąt... - szepnęła, a na jej usta wkradł się uśmiech. To brzmiało, aż zbyt pięknie.
Uniosła wzrok pierw na niego, a zaraz na gwiazdy rozpościerające się nad nimi.
-Myślisz, że to te same gwiazdy, które płoną nad Medvar? - zagaiła cicho.
avatar
Vivian Morttimer

Liczba postów : 46
Join date : 14/10/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sarnia polana

Pisanie by Cyrus Vaymore on Czw Lis 15, 2018 1:06 pm

Zwrócił na nią wzrok, momentalnie wracając myślami na ziemię. Nie zdążył nic powiedzieć, nim Vivian dosłownie w niego wpadła. Z jego ust wydobył się cichy śmiech, kiedy opatulił ją rękoma, przytykając nos do kasztanowych włosów.
- Tak, właśnie… - Uśmiechnął się z niejakim rozbawieniem. - Tego słowa mi zabrakło.
Nieznacznie odsunął od niej twarz, by zaraz znów skierować wzrok na niebo. W światłocieniach nocy jego tęczówki wydawały się wręcz srebrne, kiedy wodził nimi po migotliwych punktach na czarnym niebie.
- Nie, zupełnie inne… - Zerknął na nią. - Spróbuję je opisać i znaleźć punkty kardynalne… - Uśmiechnął się. - Choć to drugie może trochę zająć. Tak czy inaczej, stąd widać je idealnie. Noo, może tylko trochę gorzej niż z wieży ratuszowej - zaśmiał się cicho.
Zwrócił się ku drugiemu brzegowi polany, ale bynajmniej jej nie puścił, co chyba na swój milusiński sposób go bawiło. Dreptał sobie powoli z Viv przytuloną do swojej klatki piersiowej.
W ten czy inny sposób dotarli do kolejnej linii drzew i Kuguar już miał się odezwać, kiedy coś przykuło jego uwagę.
Sięgnął do gałęzi i odplątał garść skórzanych pasków, w większości zerwanych gdzieś przy łączeniach.
- A to ciekawe… - Uniósł nieco brwi, rozkładając rzemienie, które z grubsza przybrały kształt końskiego ogłowia. Obrócił w palcach, oglądając uważnie ozdobną blaszkę z czoła. Zagwizdał i uśmiechnął się. - A ty wiesz, co to jest? - Podał jej ogłowie. Blaszka, którą oglądał miała wybity symbol tarczy uzbrojonej rogami. Smoczymi rogami. Nawet całkiem zielony giermek rozpoznałby najpopularniejszy cech płatnerski w Hedroth.

_________________
Jeśli plan A nie działa, alfabet ma jeszcze 25 innych liter.
Spokojnie.
avatar
Cyrus Vaymore

Karta Postaci
Liczba postów : 35
Join date : 24/09/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sarnia polana

Pisanie by Vivian Morttimer on Pon Lis 26, 2018 11:22 pm

Powoli uniosła łepek, aby to wychwycić jego spojrzenie.
Gdybyś wiedział, jak piękne są twoje oczy w półmroku.
Błękitny popiół jaki barwił tęczówki Cyrusa zdawały się na przemian odbijać, co i pochłaniać drobny blask, jaki to jednostajnie opatulał jego spojrzenie.
Mogłaby przysiąc, że to pierwszy raz, gdy blask jego ślepi tak pulsuje. Zdawałoby się, że to wręcz niewykonalne przy tak lichym natężeniu światła. To jakby spojrzeć w oczy nocnego zwierzęcia, które zazwyczaj opatulone przez mrok połyskiwały dzikim blaskiem. Ten jednakże nie był dziki, nie wzbudzał lęku czy poczucia zagrożenia, wręcz przeciwnie. Biło od nich ciepło i poczucie bezpieczeństwa. Stojąc tak miała ochotę zatrzymać tą jedną chwilę w pamięci. Zamknąć ją w magicznej fiolce, wszystkie odczucia związane z tym jednym obrazem, nad którym teraz rozanielały się jej myśli.
Uniósł wzrok w kierunku nieba, chwilę jeszcze obserwowała jego twarz, aby również zawiesić wzrok na gwiazdach.
To co powiedział nie było przyjemne, a jednak nie wzbudziło to w niej jakiejś niechęci. Fakt, że patrzyli na całkiem inne niebo, tylko podkreślało fakt jak daleko musieli znajdywać się od domu. Myśli, że prawdopodobnie zostali przerzuceni do jakiegoś innego wymiaru i nadzieja, że jego szaleńczy przyjaciel przyjdzie im z pomocą, jeśli kiedykolwiek dowie się o zniknięciu Kuguara.
W końcu kto jak kto, ale ten psychiczny snob potrafił zdziałać nie jeden cud, a na tą chwilę był chyba ich jedynym ratunkiem.
Jego dalsze słowa nieznacznie jej umknęły, potrzebowała chwili aby je przywołać i zrozumieć. Delikatnie skinęła głową, powoli drepcząc, wklejona w jego klatkę piersiową. Widocznie nie miała zamiaru go puścić. Ów myśl wydawała jej się idiotyczna, porównywalna do koali, która nagle miałaby puścić konar, na którym jest uwieszona - wie, ze tak się nie robi, bo spierdoli się z drzewa.
Jej(oh jak to cudnie brzmi *-*) szczeniaczek widocznie się czymś zainteresował, zaraz podał jej ogłowie, a ta uniosła brew, znudzonym wzrokiem oglądając przedmiot. Z początku Morttimer nie połączyła faktów, zbyt zapatrzona w chwilę w jakiej tkwili.
-Ot smocze ogłowie, co w tym dziwnego... - mruknęła, kolejny raz obracając w dłoni przedmiot
- Mamy takich na pęczk...- urwała, dopiero teraz uzmysławiając sobie, że przecież nie są w Medvar.
-Smocze ogłowie... - mruknęła zdziwiona, widocznie trzeźwiejąc. Obróciła przedmiot do siebie przodem, zwieszając wzrok na blaszce - Czy to... - mruknęła, marszcząc brwi.
avatar
Vivian Morttimer

Liczba postów : 46
Join date : 14/10/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sarnia polana

Pisanie by Cyrus Vaymore on Wto Gru 04, 2018 7:20 pm

  Zdawał sobie sprawę, że Vivian jest lekko nieobecna, przynajmniej w części ich rozmowy, jednak bynajmniej mu to nie przeszkadzało. Tak naprawdę rozmowa nie była ważna sama w sobie, była tylko tłem dla ich wzajemnej obecności. Tak naprawdę to on sam był po części nieobecny, kiedy myśli radośnie krążyły wokół jednej tylko osoby.
  Do czasu, aż zdrowy rozsądek nie zdołał choć po części ich przekrzyczeć i zwrócić na siebie uwagę.
  Zerknął na Vivian i uśmiechnął się szeroko.
  — No co w tym dziwnego, pomyślmy — zaśmiał się cicho. Zerknął teatralnie gdzieś w górę, nader cierpliwie czekając, aż dziewczyna sama zauważy. W końcu spojrzenie srebrzystych ślepi znowu padło na blaszkę i twarz ciemnowłosej. — Dwudziesty szósty szwadron Kompanii Środkowosenemskiej. — Uśmiechnął się. — Rozwiązany trzydzieści sześć lat temu, rzecz jasna. — Przechylił głowę. — Wczoraj zdjęte z gadziego łba... To trochę dłuższa historia, ale jedno jest niemal pewne... — Rzucił okiem po gruncie i okolicy, ale w tych warunkach było to mało efektywne. — Gdzieś tutaj jest Gwiazdka. A przynajmniej była.
  Niespiesznie ruszył dalej, zagłębiając się z nią w las. Jeśli koń faktycznie przebywa w okolicy, zrobiłby to samo, chcąc skryć się przed mrozem.

_________________
Jeśli plan A nie działa, alfabet ma jeszcze 25 innych liter.
Spokojnie.
avatar
Cyrus Vaymore

Karta Postaci
Liczba postów : 35
Join date : 24/09/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sarnia polana

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach